1.11.2011 Ten dzień
Ten dzień, ten dzień postanowiliśmy spędzić inaczej. Śniadanie, późne, wśród najbliższych. Kupujemy kawę na SO i ruszamy nad morze. Na drodze pusto, bezpiecznie, w samochodzie gazetowo, prasówkowo. Siadamy na molo, a właściwie na ławeczce molowej. Na kocu ciepłym. Wygrzewamy się jak trzy koty, niemal ucinając sobie drzemkę, mrruuu. Jemy monstrualnego gofra i ruszamy w drogę powrotną.
Wieczorem wnikamy w świat szczecińskiego cmentarza. Tego roku odwiedzamy bliskich moich bliskich. Zapalamy światła. Milczymy nad kamieniem, każdy w swojej przestrzeni a jednak wspólnie. Refleksja nad światem, nad sobą, nad ŚCIEŻKĄ... nad tymi, z których jesteśmy, którzy w „sztafecie” już nie biegną... dobrze mi, spokojnie, pewnie.

