17.03.2011 4:15 w nocy
Wróciłem wczoraj do domu po całym dniu pracy w Szczecinie i Pyrzycach, wspólnie z bliskimi zjadłem kolację i zanim talerze zniknęły w zmywarce zasnąłem na kanapie. Przebudziłem się właśnie przed chwilą, za oknem deszcz... szklanka wody na biurku, zasiadam do komputera. Lubię ten stan, spokojnego oczekiwania na nadejście snu. Genialny i odtwarzany w nieskończoność „Lotus Flower” Radiohead w uszach.
http://www.nuta.pl/teledysk/Radiohead-Lotus-Flower,1436.html
Notuję sobie dzisiejszy dzień, zadania, spotkania, telefony, decyzje. Piszę sms, przychodzi odpowiedź :-), stan balansu, przez głowę przepływają myśli swobodnie i niespiesznie. Ostatnie dni uświadamiają mi, że tworzę i pracuję z absolutnie twórczymi i cudownymi ludźmi w poczuciu wspólnoty i kontaktu, nie doświadczałem tego od bardzo długiego czasu. Byłoby jednak „nic” gdyby nie moje gniazdo, mój port, moja kotwica... Siedzę na fotelu, patrzę przez okno, moje miasto, Pani N - jedyny świetlny sygnał docierający stamtąd, przeglądam książki...Na zegarku 5:48, świta. Odpływam, do dzisiaj! :-)

