25.05.2011 Dzień, kolejny dzień
Zaskakująco rozpoczął się dzisiejszy dzień. Przyjechałem do firmy pierwszy i kiedy już miałem zamknąć samochód podeszła do mnie ot tak starsza pani i z drżącym głosem poprosiła, żebym ją podrzucił na Wojska Polskiego, ponieważ wyliczyła źle czas i może nie zdążyć na autobus, który ma tam na nią czekać. Mało wstępnie zrozumiałem, ale stwierdziłem, że oczywiście, proszę niech wsiądzie i pojedziemy. W trakcie dowiedziałem się, że jedziemy w miejsce zbiórki, skąd grupa osób samotnych rusza na wycieczkę do Przelewic (piękny ogród dendrologiczny), że nie ma nikogo, że zaczyna się u niej proces rozwoju choroby Parkinsona i dlatego złożyła papiery o przyjęcie jej do jednego z domów spokojnej starości ponieważ jest zapobiegliwa. Big Bang! Nagle taki kontakt z rzeczywistością równoległą, tocząca się tuż, obok!!! Przed wyjściem z samochodu wręczyłem jej namiary z telefonem, by dzwoniła jak tylko będzie potrzebowała. Doświadczyłem głębokiego zakotwiczenia w „tu i teraz”.
Wracam z powrotem do pracy, spotkania, rozmowy, analiza kolejnych kroków związanych ze studiami podyplomowymi. Sporo zabiegania i napięcia, tak też się zdarza. O 16:50 start szkolenia, koniec o 20:00. Wskakuję do samochodu i jadę do gabinetu. Wychodzę o 22:45. Wracam do domu, wcinam 2 paczki ciastek owsianych,mrru! :-)) (są do kupienia w Tesco, w trakcie wieczornych zakupów).
Została już złożona pierwsza oprawiona, kompletna praca dyplomowa. Moniko (grupa szczecińska STB) - gratuluję! Praca z Tobą w kontekście jej pisania była wzorcowa.

