27.05.2011 Piąąąątek!
A gdyby piątek rozpocząć od tego kawałka? Ciekawe czy ktoś go jeszcze pamięta? :-)
http://www.tekstowo.pl/piosenka,the_cure,friday_i_m_in_love.html
Po porannej sesji, ruszamy w kolejny objazd. W drodze przerzucamy się pomysłami co do studiów podyplomowych. Ile kreatywności, ile zapału! Praca z takim zespołem jest nieprawdopodobna. Zawsze tak chciałem! Spotkania w Gorzowie są bardzo optymistyczne, ale o tym finalnie już w przyszłym tygodniu :-)
Po powrocie kolejne spotkania i tak do wieczora. Wówczas MELANCHOLIA Larsa von Triera, premierowa, bez popcornu i coca coli za to ze znakomitym wstępem Pani, której nazwiska nie zapamiętałem - odnajdę ją jednak ponieważ jest wcieloną pasją sztuki filmowej a takich ludzi ot tak „minąć na ulicy”, po prostu się nie godzi. A sam film, już nie tak wielopłaszczyznowy jak ANTYCHRYST, ale równie wciągający, narkotyczny. Jak zahipnotyzowani osuwamy się weń i podążamy wraz z bohaterami ku końcowi świata... i on następuje! Co wówczas zrobiłabyś, zrobiłbyś wiedząc, że to już za 3,2,1 dzień? Tak, tak, wszystko, wszystko, wszystko! A może spokojnie żył tak jak dotychczas? Koniec świata, czy faktyczny, czy też kolejne, codzienne zderzenie obcych światów „bliskich” sobie ludzi?
Po idziemy na spacer, pijemy herbatę w McDonald’s, na dworze wieje chłodny wiatr. Spokojnej nocy, to był dobry dzień.
Ps. Będę pamiętał o ciasteczkach owsianych w Lidlu i w piekarni Bagietka! Fantastycznie jest dzielić małe przyjemności, dziękuję :-)))

